Od pracy jako technik do obecnej roli kierownika HSE, kariera Donalda opiera się na praktycznym doświadczeniu. Te wczesne lata spędzone na budowie dodają mu wiarygodności i wglądu w jego obecnej roli związanej z HSEQ.
Donald wyjaśnia, jak te doświadczenia ukształtowały jego podejście do HSEQ i bezpieczeństwa w miejscu pracy dzisiaj.
Czy możesz nam powiedzieć, co sprowadziło Cię do FairWind?
Moja droga do FairWind faktycznie zaczyna się w latach 90. Dorastałem w RPA, w rodzinie rolniczej i górniczej. Mój ojciec pracował w kopalniach platyny i był mocno zaangażowany w bezpieczeństwo, nawet pomagając w tworzeniu wczesnego oprogramowania szkoleniowego w zakresie bezpieczeństwa dla w dużej mierze analfabetycznych pracowników. Tak więc zdrowie i bezpieczeństwo zawsze były częścią mojego życia.
Po studiach pracowałem na statkach wycieczkowych, poznałem na pokładzie moją żonę i w 2012 roku przeprowadziliśmy się do Polski. Początkowo jedyną pracą, jaką mogłem wykonywać, było nauczanie angielskiego, ponieważ nie mówiłem po polsku, więc spędziłem 10 lat w środowisku akademickim.
Kiedy uzyskałem polskie obywatelstwo i otworzył się dla mnie europejski rynek pracy, postanowiłem rozpocząć nową karierę. Kuzyn mojej żony, technik w FairWind, często dzielił się swoimi doświadczeniami podczas spotkań rodzinnych. To wzbudziło moje zainteresowanie branżą wiatrową i zobaczyłem w niej szansę na wejście do działu HSE. Zdałem sobie jednak sprawę, że jeśli chcę naprawdę zrozumieć branżę, muszę zacząć “od podstaw”, więc w 2022 roku dołączyłem do FairWind jako technik.
Jak przeszłaś / przeszedłeś z technika do pracy w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy?
Po zdobyciu wystarczającej wiedzy technicznej i pewności siebie jako technik, poczułem, że jestem gotowy do rozpoczęcia kariery w dziedzinie BHP. Rozpocząłem dyplom NEBOSH i zacząłem rozmawiać z kierownikami projektów, doradcami ds. BHP na miejscu oraz kierownikami budowy, prosząc o radę. Nie uważam siebie za “samodzielnego twórcę”; po prostu skorzystałem z dobrych rad osób, które znają branżę lepiej ode mnie.
Kiedy poczułem się przygotowany, zgłosiłem się wewnętrznie na stanowisko HSE. Ten krok otworzył mi drzwi do miejsca, w którym jestem dzisiaj.
Czy były osoby, które odegrały kluczową rolę w kształtowaniu mojej kariery?
Zdecydowanie. Na mojej drodze spotkałem wiele osób, których wskazówki miały naprawdę duże znaczenie.
Na początku mojej kariery w FairWind miałem szczęście mieć cierpliwe wsparcie w kluczowych momentach, które naprawdę pomogło mi poradzić sobie z realiami pracy w terenie. Dano mi przestrzeń do nauki i miałem okazję pracować w niesamowitych zespołach, które dały mi większą wiedzę i zrozumienie biznesu.
Niedawno.
Jak wygląda Twój typowy dzień na budowie?
Każdy dzień zaczyna się od krótkiej odprawy bezpieczeństwa. Przed nią nic się nie dzieje. Potem jednak wszystko może się zdarzyć – żaden dzień nie jest taki sam jak poprzedni.
Znaczna część mojej roli polega na pełnieniu roli łącznika między technikami, kierownictwem placówki, wyższym kierownictwem, klientami i wykonawcami. Każda z tych grup ma swoje priorytety i często nie rozumieją się nawzajem w pełni. Pomagam tłumaczyć te różnice, czy to wyjaśniając decyzje kierownictwa technikom, czy pomagając kierownikom placówek zrozumieć frustracje techników.
Zajmuję się również budowaniem zaufania klientów do zespołu projektowego i realizacji aspektów BHP w projekcie, prowadzeniem kampanii dotyczących bezpieczeństwa, analizowaniem uwag dotyczących bezpieczeństwa, zapewnianiem zgodności z normami krajowymi i międzynarodowymi oraz reagowaniem na zgłaszane na placu budowy problemy. Nie da się jednak zaprzeczyć, że komunikacja stanowi ogromną część tej pracy.
Czy Twoje doświadczenie jako technika praktycznego pomaga Ci w Twojej roli HSE?
Zdecydowanie, 100%. To była jedna z najlepszych decyzji zawodowych, jakie podjąłem.
Wiem, przez co przechodzą technicy, bo sam tam byłem: zimno, wysiłek fizyczny, pokusa pójścia na skróty, obawy i frustracje. To doświadczenie sprawia, że jestem bardziej empatyczny i nadaje mi wiarygodność. Pomaga mi budować zaufanie, co jest szczególnie ważne w kulturach, gdzie zaufanie nie jest dawane łatwo, lecz zdobywane z czasem.
Które projekty zapadły Ci w pamięć jako szczególnie znaczące lub ważne?
Przychodzą mi na myśl dwa projekty: jeden niezwykle wymagający, a drugi przebiegający niesamowicie gładko.
- Moim najtrudniejszym projektem był mój pierwszy projekt HSE. Przybyłem jako administrator HSE, spodziewając się łagodnego przejścia, ale po dwóch tygodniach musiałem zastąpić oficera HSE, ponieważ jeden z obecnych oficerów HSE zrezygnował. Przeszedłem z technika naziemnego na stanowisko oficera HSE ds. prefabrykacji, co są to dwa zupełnie różne światy. Nie trzeba dodawać, że była to chrzcielnica przez ogień.
Jednak przetrwałam, a nawet rozkwitłam, dzięki wsparciu silnego zespołu zarządzającego obiektem, który był dla mnie cierpliwy, odpowiadał na moje tysiące pytań i pomagał mi się rozwijać. - Najbardziej płynnie przebiegający projekt, nad jakim pracowałem, miał miejsce w Wielkiej Brytanii. Nie byłem pewien, czego się spodziewać, ponieważ brytyjskie standardy BHP są niezwykle wysokie, ale okazało się, że był to jeden z najlepszych projektów, nad jakimi pracowałem. Silne zespoły, świetne relacje z klientem, fantastyczna kultura bezpieczeństwa. Na koniec otrzymaliśmy pochwałę od klienta, co było ogromnym osiągnięciem, zwłaszcza w nowym regionie.
Jaką radę dałbyś komuś, kto dopiero zaczyna pracę jako technik w branży energetyki wiatrowej?
- Ucz się i obserwuj.
- Zadawaj pytania.
- Bądź szczery co do swoich mocnych i słabych stron, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa.
- Nie bądź kowbojem; kontuzje nikomu nie pomagają.
- Spójrz na sprawę z szerszej perspektywy, a nie skupiaj się wyłącznie na swoich zadaniach.
- Zachowaj nastawienie na rozwój.
- Trzymaj się swoich celów i nie ulegaj presji otoczenia.
Ta branża jest niezwykle praktyczna. Certyfikaty dają papierek, ale kompetencje przychodzą dopiero z własną pracą.
Jak opisałbyś kulturę zespołową w FairWind?
Brzmi to jak banał, ale w FairWind panuje atmosfera wielkiej rodziny. Niezależnie od tego, czy pracujemy na lądzie, czy na morzu, członkowie zespołów dbają o siebie nawzajem. Oczywiście nie brakuje żartów, ale jest też prawdziwe wsparcie.
Mam również wspaniałe wsparcie ze strony współpracowników spoza działu operacyjnego, którzy są zawsze dostępni i oferują pomoc, gdy tego potrzebuję.
Na koniec, co najbardziej podoba Ci się w Twojej obecnej pracy?
Uwielbiam pełnić rolę pomostu między różnymi interesariuszami, pomagając zmniejszyć frustrację po prostu poprzez lepsze zrozumienie sytuacji. Lubię brać udział w działaniach operacyjnych, pracować w terenie, ale także wnosić swój wkład na szczeblu kierowniczym. To idealna równowaga między pracą biurową a działaniem w terenie.
Jestem pasjonatem poprawy warunków pracy, promowania zdrowia psychicznego i tworzenia środowisk, w których technicy czują się wysłuchani i wspierani. Znajdowanie wspólnego języka i niwelowanie barier jest dla mnie niezwykle satysfakcjonujące.



